Strona Główna · Artykuły · Forum · Linki
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Forum
Linki
Galeria
Kontakt
Szukaj
GŁOSOWANIE!
SONDA
Głosuj na hit wakacji - Lista iTjuns!

Cheryl Cole - Parachute
Yolanda Be Cool - We No Speak Americano
Katy Perry & Snoop Dogg - California Gurls
Robert M - SuperBomb
Adam Lambert - Whataya Want From Me
B.O.B - Airplanes
David Guetta - Gettin Over You
Eminem & Rihanna - Love The Way You Lie
ATB - Could You Believe?
Stromae - Alors On Danse
Shakira - Waka Waka
Kelly Rowland & David Guetta - Commander
Black Eyed Peas - Missing You
Armin Van Buuren, Sophie Ellis Bextor - Not Giving Up On Love
StoneBridge -Tripp'en
M.I.A. - XXXO
Kylie Minouge - All The Lovers
Pendulum - Watercolour
Eldo - Pożycz mi płuca
Lady Gaga - Alejandro
Witamy

Witajcie na OFICJALNEJ STRONIE INTERNETOWEJ audycji iTjuns, która odbywa się w każdy wtorek, przez całe wakacje, o godzinie 19:00

Deszczowa przerwa.
Z przyczyn ode mnie zupełnie niezależnych, dzisiejsza, tj 31.08.2010 roku, Audycja zostaje przesunięta. Przepraszam wszystkich, a szczególnie oczekujących sporej dawki muzyki oraz informacji na muzyczne tematy (i nie tylko ;))

Ponawiam prośbę o oddanie głosu na wakacyjny hit roku! Przypominam oczywiście o konkursie na recenzję! ;)

Wieczorem możecie liczyć na specjalny wpis - podsumowujący audycję sprzed tygodnia!
Wydanie specjalne
Powracam po przerwie. Zapraszam na specjalne, poCoke'owe wydanie audycji iTjuns - nieco inny czas nadawania, bo w środę o godzinie 20:00.
A poniżej tej wiadomości przeczytać możecie recenzję z pierwszego dnia Coke Live Music Festivl. Zapraszam już 25.08.2010 - 20:00. Coke Live iTjuns!
COKE LIVE MUSIC FESTIVAL - RECENZJA
Fest - In - All


Gdy pół roku temu zaczęły się pierwsze spekulacje na temat artystów, występujących na Coke Live Music Festival, nikt nie przypuszczał, ze skład, który w tym roku nawiedzi Kraków, będzie tak wyśmienity i różnorodny.
Ale od początku. Po co właściwie jechać na masowy koncert, okraszony muzyką wpisaną w konsumpcyjną konwencję? Jeśli nie dla muzyki, warto to zrobić dla samego miasta. Jeśli jeszcze nie byłeś/ nie byłaś w Krakowie, nie czytaj tej recenzji dalej - pakuj się i jedź.
Tu zaczyna się drobny problem - dojechać do Krakowa, to wcale nie przyjemność, chyba, że masz na tyle funduszy, że stać Cię na podróż autem. Pociągiem może nie jest najwygodniej, czy najszybciej, ale wspomnienia pozostają. Tak więc po szybkim dotarciu do Katowic i mniej szybkim pokonaniu trasy pomiędzy owym miastem, a miastem docelowym, jesteśmy na miejscu. Owszem, byłam tam pierwszy raz. No dobrze, nie pierwszy, ale nigdy nie dane mi było tak naprawdę, podziwiać uroku tego miejsca. Szczerze, jest co, bo stolicę małopolski nie można przyrównać do żadnego polskiego miasta - ba, pokusiłabym się o stwierdzenie, że w europie nie ma takiej metropolii, która jest podobna właśnie do naszej perełki.
Po chwilowym otrząśnięciu się z szoku, zabieram się za rekonesans - zwiedzanie miasta, zwiedzanie sklepów i odwiedziny tych miejsc, które dla dziennikarza muzycznego są rzeczą świętą - sklepów z płytami. Dobrze, że tym razem zdobyłam się na opanowanie i skończyło się jedynie na zakupie biletu na omawiany przeze mnie festival.
Długo się wahałam, czy jechać czy nie, bo w końcu co to za przyjemność w jeden dzień zrobić 600 kilometrów, postać 10 godzin wśród tłumu ludzi, posłuchać zespołów, które owszem, lubię, ale nie są one w mojej czołówce faworytów. Gdzie magia? Odpowiedź jest banalna: magia tkwi w szczegółach: ludzie, otoczenie, atmosfera, pogoda, miejsce - niby trywialne, ale trafne. Okej, bilet w plecaku, czas odnaleźć miejsce przeznaczenia: muzeum lotnictwa polskiego. "Podążaj za tłumem" - w tym przypadku sprawdzało się to idealnie, gdyż ten tłum mógł każdego zaprowadzić na miejsce festiwalu. Gorzej było z samą komunikacją, szczególnie po południu, bo już na wieczór, kiedy wszystko pomału dobiegało końca, autobusy, jeden za drugim podjeżdżały, by zawieźć uczestników imprezy pod dworzec.
Pierwsze oględziny - bardzo żałowałam, że w zeszłym roku nie dane mi było być na CLMF - cóż, takie życie studenta - nie zawsze na wszystko jest, nie zawsze na wszystko wystarcza. Pokusiłam się w tym roku, po długim zastanowieniu, ale pomyślałam - recenzja tego wydarzenia, to będzie coś. Skrzętnie notowałam w głowie informacje dotyczące lokalizacji, czasu występu, jednak to okazało się zbyteczne, organizator świetnie zadbał o to, by festivalowicz się zgubił się w gąszczu stoisk i ludzi przede wszystkim. Każdy kto wchodził na teren koncertu, dostawał bransoletkę - zgodną z ilością dni przebywania na Coke'u - ja wymieniłam swój bilet na bransoletkę jednodniową, ponieważ sprawy zawodowe nie pozwoliły mi zostać tam dłużej. Od samego początku tego żałowałam, jak się okazało później, teraz żałuję jeszcze mocniej. Po otrzymaniu "znacznika" na rękę, każdy gość dostawał także smycz od sponsora na której zawieszona była broszurka, z najważniejszymi informacjami i tu właśnie zanotowałam olbrzymi, pierwszy plus. Nie ostatni, całe szczęście. Procedura mijania bramek szła wyjątkowo sprawnie: tu pan zeskanował mi bilet, w poszukiwaniu podrobionych wejściówek, tam "oznakowali" nas wspomnianymi już wyżej bransoletkami, później jeszcze depozyt, oczywiście nieobowiązkowy, ale jednak przydatny i na końcu tej "ścieżki zdrowia" - rewizja osobista - brzmiało i wyglądało dość groźnie, ale odbyło się bez incydentów, przynajmniej z mojej strony.
Bramki minięte, jesteśmy u stóp festiwalowego pola, więc co dalej?
Przydałoby się spróbować czy piwo tym razem nie jest rozcieńczone z wodą, ale jak na każdym festivalu bywa, "śmiertelnicze" pieniądze, trzeba było wymienić na Coke'owe bony, później można było już tylko szaleć - piwo, napoje bezalkoholowe, duży wybór smakołyków, oraz sklep z "pamiątkami"- koszulkami gwiazd oraz z oficjalnym shirtem festu.
Jak na przeciętną kieszeń studenta - bo z tej perspektywy analizuję mój wypad, drogo, ale raz w roku można poszaleć i nadwyrężyć budżet. Najwyżej przez następny miesiąc nic nie będę jeść. Strona cielesna zaspokojona - piwo całkiem słuszne, czas udać się przed scenę -
centralne miejsce pola, niezbyt wielka, nieszczególnie przystrojona, ale to chyba było najmniej istotne.
Był piątek, upalne popołudnie, delikatny wiatr a wszyscy oczekiwali aż pierwsze dźwięki wydobędą się z głośników a zrobili to członkowie zespołu Sofa - ni to pop, nic to rock, ni to funk, ni to hip hop. Czyli co? Bez klasyfikacji, bez szału, bez szumu medialnego? Skądże - charyzma wokalisty i jednocześnie frontmena, pozwoliła rozgrzać się publice jeszcze bardziej! Tylko ta wokalistka jakby z innego świata, jakby nie z takim głosem, jakby... jakby była beznadziejna, ale to jedyny minus Sofy tego popołudnia. Przyznam, że nie znałam tego zespołu wcześniej, nie orientowałam się w ich dokonaniach, ale teraz chętnie wezmę w dłoń ich album i w domowym zaciszu oddam się muzycznej relaksacji. Kiedy Sofa, po ciepło przyjętym występie zapowiedziała następnego wykonawcę, pod sceną zaczęło robić się mocno tłoczno. Ale oczywiście, ja muszę być z przodu, muszę zobaczyć czym zachwycają się fanki Pharrella Wiliamsa. N.E.R.D, bo o nich mowa dali popis umiejętności wokalnych, muzycznych i scenicznych razem, a wspomniany wcześniej Pharrell, tak mocno wszedł w psychikę słuchaczy, że zdołał rozebrać wielki tłum zgromadzony pod jego stopami. Brawo! Zabrzmiało potężne "Provider" i "Spaz", ale do czerwoności publikę rozgrzały takie utwory jak "She wants to move", "Hot n' Fun" i "Party People", a w szczególności piosenki z repertuaru Snoop Dogga: "Beatuful" i "Drop It Like It's Hot". Występ godny mistrzów, jednakże dla mnie pozostał niedosyt, bo tak bardzo chciałam usłyszeć "Things are Getting Better". Być może podczas następnego koncertu wplotą ten wakacyjny hit w set listę.
Co by nie było, postawili oni niezwykle wysoko poprzeczkę dla następnego zespołu - niekwestionowanej gwiazdy wieczoru.
Już przy samym strojeniu zespołu, pod sceną panował szał:
dziewczyny krzyczały, skandowały imię wokalisty, jakby starając się zagłuszyć ich akustyka. Po chwili tych krzyków nastąpiła wiekopomna chwila:
panie i panowie, po raz pierwszy w Polsce: 30 Seconds To Mars! Pisk dziewczyn zagłuszył pierwsze takty piosenki "Escape". Przyznam szczerze, że byłam mocno uprzedzona do tego występu - spodziewałam się raczej okropnej klapy niż czegoś, co będzie dobre.
Skąd taki wniosek? Usłyszałam kilka koncertowych wersji, dobrych kawałków z płyty i się zwyczajnie przeraziłam. Tym razem Jared Leto może i nie wyciągał wszystkich końcówek, zdarzały mu się fałszywe wersy, czy też niewyśpiewane elementy, ale szczerze mówiąc odeszło to w niepamięć. Początkowo skrzętnie notowałam wszystkie tytuły granych piosenek, podpierając się o wiedzę mojego eksperta, jednak gdy emocje dały o sobie znać, zapomniałam kompletnie o dziennikarskich obowiązkach - notatkach, plusach i minusach. Przez całe ciało przechodziły ciarki - nie tyle pod wpływem wokalisty, który zupełnie nie jest w moim guście (tu pewnie jestem w mniejszości, sądząc po ilości koszulek z podobizną Leto, noszonych przez damską część publiczności). Owe dreszcze spowodowane były bijącą ze sceny magią, którą ciężko pojąć, jeśli się tego nie widziało. Fakt, może za dużo dymu generowały przetwornice, ale nie od dziś wiadomo, że ma to jeden cel: uniemożliwić robienie poprawnych i wyraźnych zdjęć. Co było nieco dziwnym posunięciem, bo przecież na teren imprezy nie sposób było wnieść innego aparatu, niż o rozdzielczości matrycy, większej niż 5mpx, a już sam ten fakt ograniczał możliwości wszystkich amatorów pstrykania fotografii.
Muzycy robili wszystko, by polska publiczność poczuła się jak w niebie. I sądzę,
że udało się to, wszak Jared jest przecież aktorem, więc socjotechniczne sztuczki, nie są mu obce.
Było cudownie, do momentu gdy zespół nie zdecydował się na zagranie piosenki od której zaczęła się moja historia z 30 seconds to mars. The Kill początkowo zabrzmiał w wersji akustycznej, by przerodzić się w coś, co w dzisiejszych czasach nazywa się "epickim urywaniem" - swoisty miód dla duszy!
Nie chcę się obnażać, mówić, co ze mną się wtedy działo, ale tak, pociekły mi łzy po policzkach i zupełnie tego nie rozumiem. Ciągle wspominam ten występ i nie mogę wyjść z podziwu, że zespół tak cudownie zaczarował Kraków. Zaczarował jeszcze jednym zdaniem: "wrócimy do Polski jeszcze w tym roku, w grudniu" - szaleństwo i spełnienie w 100%.
Na koniec, niespodzianka:
wokalista wyłowił całkiem pokaźną grupę fanów, stojącą pod sceną i zaprosił ich na wspólne odśpiewanie utworu "Kings And Queens" - pomimo, że nie było mnie na miejscu tych szczęśliwców, uradowało mnie to do granic możliwości.
Utwory z nowej płyty jak i z 2 poprzednich dały przekrój całej twórczości chłopców z Ameryki. Plus? Nie, nie dam plusa: dam trzy albo nawet 33 plusy. Tak, właśnie zatracam się w obiektywizmie.
Możecie spodziewać się recenzji kolejnego koncertu "Trzydziestu Sekund Do Marsa" (angielska nazwa brzmi znacznie lepiej). Na pewno zjawię się tam,
gdziekolwiek nie zjawi się grupa.
Zrobiło się chłodno, po głośnych owacjach, emocje zaczęły opadać, przemyślenia zostały w głowie, a my oczekiwaliśmy na występ ostatniej gwiazdy - kilka minut po 11, po zmianie dekoracji, na podniesieniu pojawiło się 2 panów i sporych gabarytów, konsoleta dj-ska - czas na elektroniczną część wieczoru. The Chemical Brothers, na świecie stali się już legendą - ich utwory "Hey Boy, Hey Girl" czy "Galvanize", utrzymywały się na szczytach list przebojów, przez wiele tygodni. Panowie dali świetny popis umiejętności - 1.5 godziny tłustych, elektronicznych rytmów, nie tylko dla fanów takich dźwięków, bowiem przede mną bawiło się bez mała 10 tysięcy osób - tańczyli, komentowali i wiedzieli, że ten dzień festiwalu, zakończy się tak dobrze, jak się rozpoczął. Nie sposób też pominąć wizualizacji, które dopełniły ostatni liveact didżejów z Wielkiej Brytanii. Tak oto powoli dobiegł pierwszy dzień Coke Live Festival.
Niektórym, tak jak mnie, przyszło wrócić do domu już w nocy, a raczej wczesnym rankiem, ale obiecuję sobie, że w przyszłym roku, ktokolwiek by nie zagrał, stawię się na polach muzeum lotnictwa, na całe 2 dni.
Właśnie zamawiam koszulkę 30 seconds to mars, a podobno nigdy nie ogarnia mnie mania jednego zespołu. Dobrze, jestem niewyspana, to na pewno wina właśnie tego czynnika.
Bawcie się dobrze, na Muse i Panic! At The Disco.
Pozostaje mi już tylko końcowa ocena pierwszego dnia: 6/6 - Arcydzieło.
Tak, nie wiem co się dzieje z moim powszechnie znanym krytycyzmem, ale to nieważne. Ważne, że wrócę tam za rok. Dla festiwalu i dla Krakowa.

ps. wybaczcie złe łamanie tekstu, ale inaczej być nie może. miłego czytania! ;)

Iwona Ressel
GŁOSUJ! ;)
JUŻ OD DZIŚ MOŻNA WYBIERAĆ HITY WAKACJI, NA SPECJALNĄ LISTĘ PRZEBOJÓW ITJUNS! WYSTARCZY ZAZNACZYĆ WYBRANY HIT, KLIKAJĄC PÓŹNIEJ NA ZAGŁOSUJ - WSZYSTKIE GŁOSY, PO PRZELICZENIU BĘDĄ STANOWIĆ TOP 20 PRZEBOJÓW LISTY!

o godzinie i dniu, gdy będziecie mogli posłuchać wybranej przez siebie 20 hitów, poinformuję już wkrótce. Tymczasem miłego głosowania!
Oczywiście możecie także podsyłać swoje typy na TOP LISTĘ ITJUNS!

ps. Już niedługo w dziale download pojawią się hity wakacyjnej 20stki, do waszego odsłuchu! Przypominam także o konkursie na recenzję, gdzie do wygrania są aż 2 płyty!
Techniczna przerwa
Pomimo szczerych chęci, poprowadzenia dzisiejszej, nieco innej audycji, na chęciach się niestety skończy, ponieważ napotkały nas drobne błędy techniczne, za które z góry przepraszamy. W czasie naprawiania awarii, postaram się dostarczyć wszystkim, materiały, z którymi zalegam już od 2 tygodni: wreszcie ruszy sonda na najlepszy wakacyjny HIT. Oczekujcie nowych postów na stronie oraz informacji "co i jak'.

Zapraszam, mam nadzieje za tydzień, we wtorek o 19:00.

ps. OGŁASZAM KONKURS - NAPISZ RECENZJĘ NAJLEPSZEJ (WG. CIEBIE) PŁYTY ROKU 2010! DO WYGRANIA PŁYTA CD! Warto wziąć udział w konkursie - najlepsza recenzja znajdzie się również na stronie muzycznie.npx.pl oraz na stronie radiobit.dswe.pl
a na tym nie koniec: zostanie ona również przeczytana na audycji! Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie!

Recenzje można wysyłać na adres itjuns@op.pl
promo
Krótka aczkolwiek treściwa wiadomość:
zapraszam wszystkich zainteresowanych sferą muzyczną,
nie tylko taką, jaką przedstawiam wam tutaj, na muzycznie.npx.pl
oraz w trakcie audycji iTjuns.
Miejsce do którego kieruję, zarządzane jest przez człowieka,
którego gust muzyczny nieco odbiega od mojego,
ale nie przeszkadza nam to w utrzymywaniu dobrych relacji.
Wspólnie tworzymy Akademickie Radio Bit, wspólnie w nim działamy,
a Michał, bo o nim mowa, postanowił również zasmakować internetowego dziennikarstwa,
sygnowanego nazwą własnego programu -
Bibry z Babrami.


Odwiedzajcie więc stronę www.baniowski.wordpress.com i zostawiajcie ślad po sobie :)

Do usłyszenia niedługo, w trakcie kolejnej audycji iTjuns!
3 wydanie audycji, przesunięte.
Z powodów zdrowotnych, jutrzejsza, 3 audycja niestety nie odbędzie się.
Wszelkie zaległości - Lista iTjuns oraz 3 wydanie programu odbędą się jak najszybciej.
Obiecuję wam, że będzie się działo, bo to w końcu moje "urodzinowe" party ;)

Zawiedzionych brakiem audycji i kontaktu ze mną, zapraszam w czwartek,
na 20:00 do klubu Rabarbar na ulicy Wita Stwosza 3
- opijamy tzw. oczko ;)

pozdrawiam i zapraszam - Iwona
2 odsłona audycji
WITAJCIE!
Już we wtorek, ruszy kolejna odsłona audycji iTjuns.
Co to będzie? nie chcę na razie zdradzać tajemnicy, ale na 100% się nie zawiedziecie. Odejdziemy nieco od klimatów zeszłego tygodnia, a 2 godzinny blok audycyjny, podzielimy na 2 części.
Będzie się działo - wakacyjny konkurs i wakacyjna niespodzianka, a mianowicie: ruszy TOP ITJUNS LISTA, czyli najlepsza 20stka hitów, które każdy musi usłyszeć.

Zbieramy propozycje do listy, możecie wysyłać je na adres itjuns@op.pl lub w trakcie wtorkowej audycji od 19 do 21, na nr gg: 11065170!


Wtorek, 19:00 - www.radiobit.dsw.edu.pl
Zaprasza niezmiennie, Iwona Ressel.
Ruszamy!

20.07.2010 - Pierwsze Starcie Programowe!


Wakacyjny program w Akademickim Radiu Bit -
najlepsza muzyka, w każdy wtorek, o godzinie 19:00 -
Warto posłuchać, przez 2 godziny, tego co miksujemy w Radio.
www.RadioBit.dsw.edu.pl - Link do strony
Zapraszam!

A tak oto prezentuje się setlista z utworami, z audycji numer 1:
WAKACYJNE HITY 2004-20010




Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową